|
| TEL-AVIV - JAFFA- cz1 relacji z podróży do Izraela, listopad 2009 |
|
|
|
|
Baruchim HaBaim LeIsrael- czytam na tablicy powitanie po hebrajsku. Baruchim HaBaim (lub Baruch haba- do jednej osoby) to zwyczajowe, powszechnie stosowane pozdrowienie, zwrot powitalny, używany w szczególności gdy witający występuje w roli gospodarza. Tymi słowami więc przywita swoich gości gospodarz domu, personel sklepu przywita tak klienta, a władze lotniska i władze Izraela tak witają turystów na lotnisku. Dosłownie znaczy: Błogosławieni przybywający do Izraela. Ha! Osiem słynnych błogosławieństw Chrystusa macie zapisane w Ewangeliach, dziewiąte jest na lotnisku w Tel Avivie.
Po tej niespodziewanej refleksji mamy chwilę czasu na lotnisku na poranną toaletę, wymianę dolarów na szekle (izraelska moneta: szekel chadasz - nowy szekel) oraz na tłumaczenie ochronie lotniska, że nieopacznie pozostawiony na chwilę przez jednego z uczestników naszej wycieczki bagaż bez opieki naprawdę nie zawiera bomby. Zapewniam go, że tak- jest to bagaż należący do kogoś z naszej grupy, zapewniam, że znam właściciela bagażu, zapytuje jednak czy moja pewność wynosi niezachwiane 100%, co potwierdzam. Ostatecznie daje się przekonać i widzę, że oddycha z ulgą większą niż ja. Oglądamy też zrobioną ze sklejki miniaturę modelu Starej Jerozolimy z okresu Drugiej Świątyni (czyli z czasów Chrystusa), jest to kopia większego modelu, który znajduje się w Muzeum Izraela w Jerozolimie. Zawieszamy jeszcze wzrok na ogromnej siedmioramiennej menorze, która stoi przed budynkiem lotniska, według projektu słynnego artysty Salvador Dali. O godzinie 6 rano pakujemy się do autobusu i ruszamy do leżącej nad Morzem Śródziemnym Jaffy. W taki oto sposób nastał wieczór i poranek- dzień pierwszy w Izraelu.
Jaffa to miasto początków. Okupuje z reguły pierwsze miejsce w programie każdej wycieczki do Izraela, tu po raz pierwszy turyści wysiadają z autokarów na zwiedzanie. My czynimy to samo. Ale to miejsce o wiele istotniejszych początków i przemian. Typowe żydowskie miasteczko w starożytności. Przypominam sobie historię pewnego człowieka, który z portu w Jaffie wyruszył w morską podróż chcąc uciec od Bożego powołania. Jego losy toczą się nietypowo, bowiem Jonasz przeżywający kryzys swojego prorockiego powołania zostaje połknięty przez „wielką rybę”. To przykre doświadczenie skłania go do wewnętrznej refleksji, podejmuje dialog z Bogiem i ostatecznie zostaje przywrócony życiu. Jaffa jest świadkiem wskrzeszenia Tabity z martwych (Dz. Ap. 9:36-40). Jest też początkiem niebywałego wydarzenia jakim jest powołanie pogan. To tutaj Bóg zmienia sposób myślenia Piotra o poganach dając mu niesamowitą wizję w czasie jego modlitwy na dachu domu Szymona Garbarza, u którego gościł. Pobudzony wizją Piotr udaje się do pobliskiej Cezarei aby głosić Słowo poganinowi Korneliuszowi (Dz. Ap. 10r). Współczesna Jaffa jest miasteczkiem w większości arabskim. Jej historię powielają też inne miasteczka Izraela. W starożytności Jaffa stanowiła strategiczny port, położona na wzgórzu dawała dobry ogląd sytuacji na morzu. Tu schodziły się ważne szlaki Bliskiego Wschodu. W odpowiedzi na żydowskie powstanie przeciwko Rzymowi tzw powstanie Bar Kochby w 135r ne, Rzymianie w akcie zemsty rozpoczynają masową akcję prześladowania Żydów i systematycznego wysiedlania ich. Ginie ponad 500 tysięcy Żydów, wielu zostaje wygnana z Izraela i rozproszona, a Rzymianie odtąd nazywają tę ziemię Palestyna. Kolejni zdobywcy powielają zakazy powrotu i osiedlania się Żydów w Palestynie, ostatecznie w VII w ne na skutek ekspansji islamu miasteczko zostaje zasiedlone przez Arabów. W XIX wieku ne słabość upadającego imperium Turcji Otomańskiej okupującej cały Izrael daje możliwość nielegalnego powrotu Żydów do Palestyny. Niektórzy osiedlają się w Jaffie. Początkowo stosunki arabsko-żydowskie nie wróżą niczego złego. Kolejni żydowscy osadnicy zakładają na peryferiach Jaffy maleńką żydowską dzielnicę Tel Aviv. Tymczasem nadchodzą lata 30te XX wieku. W Niemczech Hitler doszedł do władzy, rozpoczynają się pogromy Żydów. Na Bliskim wschodzie podobnie. Muzułmański mufti Jerozolimy poparł Hitlera, stworzył muzułmańskie bojówki SS, rozpowszechnia literaturę nazistowską. W 1936 roku dochodzi do pogromu Żydów w Jaffie. Żydzi bronią się ale i tak ginie ich ok. 50 osób. Po tym incydencie wyparci z Jaffy, większość wyprowadza się na jej peryferia do Tel Avivu. Od tego momentu coraz jaskrawiej widać różnicę między podupadającą, zaniedbaną Jaffą a szybko rozwijającym się Tel Avivem. Dziś to Jaffa stanowi peryferia TelAvivu. Od 1950 roku miasto oficjalnie nosi nazwę TelAviv-Jaffa.
Jaffa robi mieszane wrażenie. Jest tu dużo budynków zaniedbanych, walących się, które dawno zapomniały swe dawne piękno, i choć zbudowane z pięknego naturalnego kamienia straszą odpadającą farbą i tynkiem (nie bardzo potrafię zrozumieć po co w ogóle na ten piękny naturalny kamień kłaść tynk czy farbę, odczytuję to jako objaw bezguścia). Zastanawiam się czy tę zaniedbaną Jaffę mam odebrać jako potwierdzenie oskarżeń wysuwanych przez Arabów palestyńskich pod adresem „izraelskiego reżimu”, który nie pozwala im się rozwijać, niszczy ich ekonomicznie. Zresztą będąc w Izraelu planuję poobserwować toczące się tu życie także pod kątem konfliktu żydowsko-arabskiego. Jeśli chodzi o prawa do ziemi popieram Izrael, ale nie ze względu na niewinność Izraela, lecz ze względu na świętość Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, który dał im tę ziemię. Propaganda arabska posługuje się często obok faktów także mitami, czy wręcz kłamstwami dotyczącymi Izraela, z powodu ich powielania kilka europejskich agencji prasowych ma na swoim koncie wyroki sądowe. Niemniej żadna wojna nikogo nie uszlachetnia, toteż daleka jestem od stwierdzenia, że każdy polityk w izraelskim parlamencie i każdy żołnierz w izraelskiej armii jest wcieleniem cnoty pokoju i sprawiedliwości i nigdy nie dopuszcza się nadużyć. W każdym razie obraz zaniedbanej arabskiej Jaffy zachowuję w pamięci jako pierwszy w kolekcji mogący coś powiedzieć na temat konfliktu. Stwierdzenie jednak, że cała Jaffa jest zaniedbana byłoby niesprawiedliwym uproszczeniem. Są w Jaffie też miejsca piękne, jak na przykład dzielnica artystów w Starej Jaffie. Budynki zbudowane z naturalnego kamienia, odnowione, oczyszczone, prezentują się wspaniale tworząc charakterystyczny klimat tego miejsca. Ulice i skwery noszą nazwę znaków zodiaku, ich symbole wraz z numerami poszczególnych domów umieszczone są na ceramicznych tabliczkach wmurowanych w ściany budynków. Ze wzgórza rozpościera się przepiękny widok na Morze Śródziemne oraz nabrzeże TelAvivu, na którym wyrastają strzeliste wieżowce. Na tym samym wzgórzu znajduje się intrygujący pomnik przedstawiający symbolicznie kilka ważnych w starożytnej historii Izraela wydarzeń, mianowicie zdobycie Jerycha, ofiarowanie Izaaka przez Abrahama oraz Jakuba i jego 12 synów, którzy dali początek 12 plemionom Izraela. Hatikvah.pl
|



Listopad. Piątek 13tego. Dla wrażliwych na piątkową „13tkę” nie najlepsza to data na lot samolotem. I to do Izraela! My postanawiamy być odważni i ufni w Panu. Po około 3 godzinach lotu z nocnych ciemności wyłania się moim oczom rozgwieżdżony Tel Aviv. Lśni w dole niczym złota biżuteria wysadzana drogocennymi kamieniami. Lądujemy na lotnisku im Ben Guriona. Przechodzimy przez kilka korytarzy i holi. Na jednym z nich nieodparcie rzuca mi się do oczu wielka tablica z powitalnym napisem „WELCOME TO ISRAEL” (Witamy w Izraelu). Obok ten sam tekst w języku hebrajskim. Prawie ten sam, a „prawie” – oczywiście-robi wielką różnicę. Tekst hebrajski atakuje mój umysł niezwykłą refleksją a ja stoję zszokowana, że po tę refleksję musiałam przyjechać aż do Izraela. Ziemia cudów! Jestem w Izraelu ledwie kilka minut , wycieczka rozpoczyna się banalnie i niezwykle zarazem.
Język hebrajski został stworzony by oddawać Bogu cześć. I Żydzi w Izraelu-wierzący czy niewierzący- robią to nawet nieświadomie gdy, z przyzwyczajenia już, błogosławią swoich gości. Naród ten został wybrany, aby stać się błogosławieństwem dla innych i język hebrajski to odzwierciedla. Już Abrahamowi Bóg powiedział: „i będą w Tobie i nasieniu Twoim błogosławione wszystkie narody” (Ks. Rodz. 18:18), również Izajasz wspomina (Iz 2:1-4), że pewnego dnia wszystkie narody zwrócą się do narodu żydowskiego, do Jeruzalem i będą się uczyć dróg Boga Jakuba. Ponadto z lektury Starego Testamentu (Tanach) wiemy, że Hebrajczycy mieli obowiązek być gościnnymi. Gościa się wyczekiwało i uważało się, że gość w domu to błogosławieństwo. Dlatego, gdy się pojawiał witano go błogosławieństwem. Taką gościnność nakazuje chrześcijanom Apostoł Paweł. Zwróćcie uwagę jak Elżbieta wita w swoim domu Marię: „błogosławiona Ty między niewiastami i błogosławiony…. A cóż mi to, że matka mojego Pana przyszła do mnie” (Łuk1:28-42). To nic innego jak dobre żydowskie błogosławieństwo na powitanie gościa. Fakt, że Elżbieta tak je rozbudowała ze względu na szczególne okoliczności, świadczy o tym, że traktowała to poważnie, nie wypowiadała go bezmyślnie. A co mówi nasz Pan zapowiadając powtórne przyjście?- „odtąd nie ujrzycie mnie aż powiecie: Baruch haba b’szem Adonaj (błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim)”. Można rzec, że nasz Pan, o którym Jan napisał: „Przyszedł do swoich a swoi go nie przyjęli” -czyli nie pozdrowili, uprasza się o zwyczajowe, dobre, żydowskie błogosławieństwo przywitalne. Czy się go doczeka? Jestem przekonana, że tak.
Tel Aviv wita nas światem i palmami daktylowymi, uznawanymi za jedno z największych błogosławieństw tej ziemi, szokująco zielonymi (przyjechaliśmy przecież do kraju pustyń) plantacjami cytrusów i bananowców, oraz blokowiskami mieszkalnymi posiadającymi atrakcję w postaci elewacji wykonanej z pięknego naturalnego kamienia. Takie elewacje są dość powszechne w Izraelu, nie da się zaprzeczyć, że taki kamień to też bogactwo naturalne Izraela, występujące może nawet w nadmiarze (myślę, że Izraelczycy woleliby mieć trochę więcej żyznej ziemi zamiast kamieni).