Oblicza konfliktu: żydowski student w tłumie Arabów PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 16
SłabyŚwietny 

Konflikt na Bliskim Wschodzie w wielu wzmaga uczucie niechęci do Żydów. Media przedstawiają obrazy niszczonych domów palestyńskich, izraelskie operacje wojskowe w strefie Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu. Niektórzy obserwując to wszystko porównują zachowanie Żydów względem Palestyńczyków do zachowania nazistów w czasie II wojny światowej wobec Żydów. Tutaj przedstawiamy tekst, który pokazuje, że nie zawsze obraz który jest nam przekazywany jest prawdziwy...

Konflikt na Bliskim Wschodzie  w wielu wzmaga uczucie niechęci do Żydów. Media przedstawiają  obrazy niszczonych domów palestyńskich, izraelskie operacje wojskowe w strefie Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu. Niektórzy obserwując to wszystko porównują zachowanie Żydów względem Palestyńczyków do zachowania nazistów w czasie II wojny światowej wobec Żydów. Poniżej przedstawiamy tekst, który pokazuje, że nie zawsze obraz który jest nam przekazywany jest prawdziwy... 

Artykuł jest przetłumaczony i umieszczony na naszej stronie dzięki zgodzie i  uprzejmości serwisu www.honestreporting.com

 

Zdjęcie, od którego to wszystko się zaczęło 

W dniu, w którym Intifada się zaczęła, Tuvia Grossman jechał taksówką w kierunku Zachodniego Muru. Nie spodziewał się, że jego osoba nagle znajdzie się w świetle reflektorów całego świata-o mały włos a zostałby zabity.

Image30 września 2000 roku, New York Times, Associated Press i inne większe media opublikowały zdjęcie młodego mężczyzny- zakrwawionego i pobitego- pochylonego pod pałką izraelskiego policjanta. Podpis pod zdjęciem identyfikował go jako palestyńską ofiarę zamieszek z wyraźnym wskazaniem na izraelskiego policjanta jako tego, który go bił. 

Prawdziwa tożsamość ofiary została odkryta kiedy dr. Aaron Grossman z Chicago wysłał następujący list do Times'a:             

Nawiązując do waszego zdjęcia na stronie A5 na którym widnieje izraelski żołnierz i Palestyńczyk na Górze Świątynnej chcę powiedzieć, że ten Palestyńczyk to w rzeczywistości mój syn, Tuvia Grossman, żydowski student z Chicago. Razem z dwojgiem swoich przyjaciół zostali wywleczeni z taksówki podczas jazdy w Jeruzalem przez tłum palestyńskich Arabów, byli wielokrotnie bici i kłuci.

To zdjęcie nie mogło zostać zrobione na Górze Świątynnej ponieważ tam nie ma żadnych stacji benzynowych a już zwłaszcza z hebrajskimi napisami tak jak te widoczne za plecami izraelskiego żołnierza próbującego chronić mojego syna przed tłumem 

W odpowiedzi NYT opublikowało połowiczne wyjaśnienie, które identyfikowało Tuvię Grossmana jako „amerykańskiego studenta w Izraelu”- ale nie jako Żyda, który był bity przez Arabów. W wyjaśnieniu również podano, że pan Grossman został ranny w „Starym Jeruzalem”- chociaż pobicie miało miejsce w arabskiej dzielnicy Wadi al Joz a nie w Starym Mieście.

W odpowiedzi na publiczne oburzenie z powodu błędu jak i nieadekwatnego wyjaśnienia, NYT jeszcze raz wydrukował zdjęcie Tuvi Grossmana- tym razem z odpowiednim komentarzem i razem z artykułem opisującym jak o mały włos nie został zlinczowany przez arabski tłum.

Zdjęcie zakrwawionego Tuvi Grossmana stało się symbolem w walce o zapewnienie Izraelowi uczciwych raportów w mediach na jakie każdy naród zasługuje.

W kwietniu 2002 Sąd Dystryktu w Paryżu nakazał francuskiemu dziennikowi “Wyzwolenie” i Associated Press zapłacić Grossmanowi odszkodowanie w wysokości 4500 Euro.

Sąd wydał wyrok na Associated Press za „błędne przedstawienie [Grossmana] jako członka palestyńskiej społeczności” a „Wyzwolenie” za „opublikowanie spornego zdjęcia z błędnym komentarzem nadającym zdjęciu znaczenie i sens jakiego ono nie mogło zawierać”. 

Arabskie nadużycie

Jeszcze bardziej godny uwagi jest fakt, że arabska grupa przywłaszczyła sobie zdjęcie Grossmana dla celów własnej propagandy, używając wizerunku zakrwawionego Żyda jako symbolu palestyńskiej walki.  

Oficjalna strona egipskiego rządu używa zdjęcia Grossmana na swojej Photo Gallery (ten link już nie działa).

Image 

A Palestyńskie  Centrum Informacji, www.islam.net użyła fotografię Tuvii jako baneru na swej stronie, (chociaż ostatnio grafika zniknęła ze strony przedstawiamy ją poniżej).

Image 

Ponadto niektóre grupy arabskie wzywają do bojkotu Coca-Coli za to, że robi interesy z Izraelem. Rozprowadzono w tej sprawie mnóstwo afiszów. Jeden z plakatów przedstawia krwawiącą twarz Grossmana w zestawieniu z logo Coca-Coli i napisem: „Popierając amerykańskie produkty, popierasz Izrael.”  

Snopes.com podaje, że - o ironio- od kiedy Ramallah stało się siedzibą Coca-Coli zatrudnia około 400 lokalnych mieszkańców (i stwarza miejsca pracy dla setek innych). Fabryki Coca-Coli na Bliskim Wschodzie są prowadzone na zasadzie lokalnego biznesu i każdy bojkot Coca-Coli na Bliskim Wschodzie bardziej uderza w interesy Arabów i Palestyńczyków niż Amerykanów i Izraelczyków.  

Snopes.com odnotowuje kolejną ironię losu: Pepsi również jest na arabskiej liście bojkotu, ponieważ Arabowie twierdzą, że nazwa “Pepsi” jest akronimem „ Zapłać każdego pensa na uratowanie Izraela” lub „Płać każdego pensa na rzecz państwa Izrael” (ang:  'Pay Every Penny to Save Israel' lub 'Pay Every Penny to the State of Israel'). Jak zauważyła agencja Associated Press „nazywanie Pepsi żydowskim produktem jest ironią, albowiem Pepsi jest jednym z  międzynarodowych potentatów, który nie prowadził w Izraelu interesów podczas 40-letniego arabskiego handlowego bojkotu  państwa żydowskiego”.  

No i oczywiście największą paranoją jest fakt, że wizerunek człowieka wybranego do reprezentowania cierpiącego Palestyńczyka to wizerunek Żyda Tuvi Grossmana, który o mały włos nie został zakatowany na śmierć przez palestyński tłum.

Image Zapytaj  jakiegokolwiek  Palestyńczyka  o  nasz korporacyjny  kolor a  on  ci  powie!

 

 

Pijąc Coca-Colę, popierasz Izrael.

Popierając amerykańskie produkty popierasz Izrael.

Czy nie mamy dość poniżenia? Izraelczycy zabijają palestyńskie dzieci a amerykańska polityka ekonomiczna popiera działania zbrojne. Czy jest coś co możesz uczynić aby przerwać to? Tak! Na świecie istnieje 1 bilion Muzułmanów na 5 bilionów ludzi. Jeśli się zjednoczymy i zbojkotujemy amerykańskie produkty poślemy Amerykanom wyraźną wiadomość, że oni wspierają zabijanie niewinnych ludzi. Nie mamy nic przeciwko Amerykanom. Chcemy tylko żeby Izrael przestał zabijać. To dopiero początek. Napłynie do nas coraz więcej produktów. Bojkotujcie je wszystkie i propagujcie bojkot. Razem możemy dokonać przemiany.

Jaka jest prawda? 

Tuvia Grossman osobiście opowiada o tym, jak Palestyńczycy próbowali go zlinczować i w jaki sposób to wydarzenie odkryło władzę mediów na kreowanie opinii publicznej.

Nagle stanąłem w świetle reflektorów całego świata, kiedy New York Times i inne większe media opublikowały zdjęcie, na którym byłem ja- zakrwawiony i pobity, pochylony przed pałką Izraelskiego policjanta. Komentarz do zdjęcia identyfikował mnie jako palestyńską ofiarę nowej Intifady. W rzeczywistości jednak jestem 20-letnim żydowskim studentem z Chicago, studiującym w Jerozolimie.

Oto jak to wszystko się stało.

To było w przeddzień [święta] Rosh Hashana – ja i dwaj moi przyjaciele wezwaliśmy taksówkę, aby odwiedzić Zachodnią Ścianę. Podczas drogi kierowca wybrał skrót przez arabską dzielnicę w Jerozolimie. Wyjechaliśmy z zakrętu i nagle zobaczyliśmy około 40 Palestyńczyków, którzy otoczyli nasz samochód. Ale jeszcze zanim zdaliśmy sobie z tego sprawę, wielkie kamienie porozbijały wszystkie szyby w taksówce.

Kilku Palestyńczyków otworzyło drzwi i wyciągnęli mnie z samochodu. Było ich około 10-ciu, skakali po mnie, bili pięściami i kopali. Upadłem na ziemię i próbowałem osłonić moją twarz, chciałem ochronić się jak tylko mogłem. Wszystko, co byłem w stanie zobaczyć to tylko mnóstwo butów kopiących mnie po twarzy.

Potem poczułem parę silnych ramion chwytających mnie. Odkryłem twarz, bo myślałem, że ktoś próbuje mi pomóc. Ale to był tylko kolejny Palestyńczyk; trzymał od tyłu moją głowę i walną mi pięścią prosto w twarz. Leżałem na ziemi zupełnie bez sił, a Palestyńczycy znów skakali po mnie. Jeden z nich dźgnął mnie z tyłu w nogę, rozdzierając mi mięśnie i ścięgna. Dwóch innych Palestyńczyków chwyciło mnie za głowę tak, że nie mogłem nią ruszyć a dwóch jeszcze innych waliło mnie kamieniami po głowie… jeszcze raz, i jeszcze raz… i jeszcze raz….

Trwało to około ośmiu minut. Straciłem już półtorej litra krwi i traciłem przytomność. Odmówiłem modlitwę „Słuchaj Izraelu”- deklarację wiary jaką Żydzi składają tuż przed śmiercią. Starałem się robić wszystko, żeby nie stracić przytomności, bo gdyby tak się stało to byłby już koniec.

Ponieważ to było na dzień przed Rosh Hashana, w umyśle słyszałem shofar [trąby] i przywoływałem Biblijną historię, której uczyłem się w szkole. Prorok Gedeon i jego 300 mężów jakich miał ze sobą byli wielokrotnie mniej liczebni w porównaniu do 130 tys. Midianitów. Wojsko Gedeona waliło w dzbany i dęli w trąby mając nadzieję, że hałas wystraszy wroga. Dzięki pomocy Boga strategia się powiodła i Gedeon wygrał bitwę.

Zacząłem więc  wrzeszczeć z całej siły moich płuc. Palestyńczycy  nagle zostali zaskoczeni więc udało mi się wstać i uciec. Niestety mam silną wadę krótkowzroczności, a moje soczewki kontaktowe wypadły. Nie byłem w stanie prawie niczego zobaczyć, zwłaszcza że krew ściekała mi po twarzy, nogi miałem poranione i ciągle 40 Palestyńczyków ciskało we mnie kamieniami.

To był cud, że zdołałem dotrzeć do jakiejś stacji benzynowej gdzie stacjonowali izraelscy żołnierze.

Padłem na ziemię i wtedy jakaś grupka osób z aparatami zaczęła robić mi zdjęcia. Izraelski policjant ochronił mnie, powstrzymując Palestyńczyków przed zlinczowaniem mnie. Ale zdjęcie rozesłane po świecie przez Associated Press identyfikowało mnie jako Palestyńczyka. Oczywista sugestia jaka się nasuwała, to że izraelski policjant bił mnie. W rzeczywistości było całkiem odwrotnie. Byłem żydowską ofiarą palestyńskiej przemocy.    

Zostałem pobity do krwi, mam wiele szwów na głowie. Moje nogi zostały tak poważnie zranione dźganiem, że wymagają terapii aby odzyskać sprawność. Ale to, że zostałem wykorzystany przez media jako pionek w medialnej wojnie, że zostałem użyty w palestyńskiej propagandzie, aby zyskać międzynarodową sympatię [dla „cierpiących Palestyńczyków”] – to boli dużo bardziej.

Zanim zdjęcie zostało opublikowane przeszło jakąś drogę, jest wiele ogniw w tym łańcuchu. Nie wiem gdzie został popełniony błąd i kto zawinił, że umieszczono fałszywy komentarz do zdjęcia. Ale jest to mocno niepokojące, że NYT, Associated Press (i wszyscy inni) z góry zakładają, że jeśli mają do czynienia z jakąś ofiarą to na pewno jest to palestyńska ofiara.

W Izraelu trwa wielka walka, a to wydarzenie pokazuje jak wielką siłę oddziaływania mają media jeśli chodzi o kreowanie opinii publicznej. Jeśli prawda ma zwyciężyć to nie możemy po prostu „czytać” gazet.

Musisz być spostrzegawczym, stać się częścią tego procesu. W przeciwnym razie jesteś  tylko biernym pionkiem w cudzej taktyce działania.

Kto jest rzeczywiście niewinny i kto jest rzeczywiście agresorem? Prawda często wygląda zupełnie inaczej niż to się tylko powierzchownie wydaje.